Koszty indywidualizacji

16 lut 2026
Piotr Biernacki
Sustainability Managing Partner
Standaryzacja, zwłaszcza wymuszona przepisami, wiąże się dla spółek zawsze z pewnym kosztem. Trzeba nauczyć się działania w określony sposób, a potem pilnować, żeby funkcjonować zgodnie z określonymi zasadami. A co się dzieje w przypadku odwrotnego procesu, czyli de-standaryzacji? Jakie koszty się z nią wiążą? I wreszcie co w przypadku, gdy jedne standardy są zastępowane przez inne?

Tematy

Wspomniałem o tym ostatnim problemie w moim poprzednim newsletterze. Zmiana standardu kalkulacji emisji ma docelowo służyć poprawie jakości danych publikowanych przez spółki i wykorzystywanych przez ich odbiorców, takich jak inwestorzy lub władze publiczne. Stosowanie nowszej wersji standardu wiąże się jednak z kosztami. Trzeba przeszkolić grono osób, zmienić metody kalkulacji, pozyskać nowe dane. Część spółek będzie wdrażać te zmiany z opóźnieniem, część może pozostać przy starej metodzie lub w ogóle zrezygnować z raportowania emisji. Na rynku pojawi się więc luka w danych, bo niektóre spółki będą raportowały „po staremu”, a inne „po nowemu”. Korzyść z wprowadzania nowej, dokładniejszej metody kalkulacji powinna więc zostać porównana nie tylko do kosztu wdrożenia nowych zasad w poszczególnych spółkach, ale też do kosztu tej luki danych dla użytkowników.

W przypadku indywidualizacji standardów mamy do czynienia z jeszcze inną kalkulacją. O indywidualizacji mówimy w przypadku, gdy jeden obowiązujący standard zostaje zastąpiony kilkoma. Mamy do czynienia z taką sytuacją w wyniku Omnibusa: niemal wszystkie duże przedsiębiorstwa, które były zobowiązane do raportowania zgodnie ze standardami ESRS, zostają z tego obowiązku zwolnione. Część z nich nie podejmie się sprawozdawczości, ale część (nie wiemy jeszcze jak duża) zdecyduje się dobrowolnie sporządzać sprawozdania. Mogą to zrobić z wykorzystaniem dowolnie wybranego standardu. Niektóre wybiorą uproszczone ESRS-y, inne GRI, IFRS, SASB lub VSME. Jak ocenić koszty i korzyści?

Z perspektywy pojedynczej spółki możliwość wyboru standardu wydaje się korzystna. Mogę wybrać taki standard, który mi pasuje, który znam, do którego mam już zbudowany wcześniej system monitoringu danych i raportowania. Jeśli jeszcze nie raportowałem, to mogę wybrać standard prostszy albo będę kierował się oczekiwaniami moich inwestorów i innych interesariuszy.

Z perspektywy całego rynku sprawa wygląda inaczej. Banki i fundusze inwestycyjne nie uzyskają porównywalnych danych, bo raporty będą sporządzone zgodnie z różnymi standardami. Będą więc musiały zwrócić się do profesjonalnych dostawców danych. Te firmy pozyskają część danych z różnego rodzaju raportów lub prosząc spółki o wypełnienie odpowiednich kwestionariuszy. To oczywiście kosztuje, zarówno instytucje finansowe (konieczność zakupu danych), jak też spółki (pracochłonne wypełnianie kwestionariuszy).

Stosowanie wielu standardów nie pozwala na ujednolicenie zasad atestacji raportów. Firmy audytorskie muszą utrzymywać większe zespoły, nie dochodzi też tak szybko, jak w przypadku jednego standardu, do ujednolicenia praktyki atestacji na rynku. To z kolei też stanowi koszt dla spółek, bo audyty będą trwały dłużej i będą się wiązały z licznymi dyskusjami na linii zespół przygotowujący raport – biegły rewident. Inni interesariusze z kolei będą poświęcali więcej czasu na szukanie interesujących ich informacji w raportach, skoro mają one różne struktury i różne ujawnienia; często podobne, ale przecież nie takie same.

Jednym z głównych argumentów za przyjęciem w 2022 roku dyrektywy CSRD wprowadzającej jednolite standardy była kwestia redukcji kosztów dla całego rynku. Uznano wówczas na podstawie dość dokładnie przeprowadzonych analiz, że korzyść z redukcji tych kosztów przewyższa sumę kosztów jednostkowych ponoszonych przez poszczególne spółki. Komisja, Parlament i Rada proponując i następnie przyjmując Omnibusa przyjęły inną optykę: decydują wyłącznie koszty ponoszone przez pojedyncze spółki, nie bierzemy pod uwagę dodatkowego kosztu, który poniosą wszyscy uczestnicy rynku (w tym spółki).

Co z tym można zrobić? W krótkim horyzoncie czasu i z perspektywy pojedynczej spółki tylko dwie rzeczy:

  • Wybrać standard, który spełni oczekiwania najszerszego grona odbiorców raportu
  • Tak zorganizować system monitoringu danych, by bez dodatkowego wysiłku generować z niego odpowiedzi dla różnych interesariuszy kierujących do nas różne kwestionariusze.

A w dłuższym horyzoncie? Można zrobić o wiele więcej, żeby raportowanie przestało być kosztem dla spółek, a stało się prostą czynnością, w znacznej mierze zautomatyzowaną, a jednocześnie służyło poprawie konkurencyjności i lepszemu dostępowi do finansowania. Ale to już temat na inne wydanie newslettera 😊

Udostępnij

Bądźmy w kontakcie

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Na stronach Ministerstwa Rozwoju i Technologii został opublikowany „Poradnik do przeprowadzania analizy ryzyka fizycznego związanego z klimatem dla aktywności związanych
Justyna Biernacka
10 mar 2026
Równouprawnienie płci stało się w przedsiębiorstwach elementem raportowania ESG i globalnej strategii zrównoważonego rozwoju. Zrozumienie roli kobiet wymaga spojrzenia wykraczającego
08 mar 2026
Zapraszamy do uczestnictwa w webinarium na temat aktualnych regulacji w obszarze zrównoważonego rozwoju i ESG organizowane przez Grupę roboczą ds.
03 mar 2026