Jedną z dynamicznie i nieustannie rosnących grup aktywów zarządzanych przez firny inwestycyjne są od kilku lat fundusze zrównoważone lub tzw. ESG-oriented funds. Mamy też w Unii Europejskiej dwa systemy przepisów związanych z tą dziedziną: SFDR (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/2088 w sprawie ujawniania informacji związanych ze zrównoważonym rozwojem w sektorze usług finansowych). Żadna z tych regulacji nie definiuje jednak, czym jest greenwashing i jakie fundusze, inwestycje lub produkty finansowe wolno, a jakich nie wolno nazywać „zielonymi”, „zrównoważonymi” lub „ekologicznymi”.
Jesienią 2022 roku trzy unijne organy nadzoru, czyli ESMA (European Securities and Markets Authority), EBA (European Banking Authority) i EIOPA (European Insurance and Occupational Pensions Authority) ogłosiły konsultacje w celu zebrania przykładów zjawiska greenwashingu na rynkach finansowych. Konsultacje zakończyły się w połowie stycznia i niedługo poznamy ich wyniki. W ramach mojej działalności w ESMA SMSG (Securities and Markets Stakeholders Group) uczestniczyłem w pracach grupy, która udzieliła odpowiedzi uczestników rynku na ten konsultacje. Najwięcej czasu zajęło nam ustalanie, w jakich przypadkach możemy mówić o greenwashingu w odniesieniu do produktów i usług finansowych.
Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bo system przepisów jeszcze nie jest kompletny. Prawdopodobnie wnioski z konsultacji posłużą organom nadzoru do sfomułowania dla Komisji Europejskiej wniosków, które przydadzą się przy wypełnianiu luk w regulacjach. Czy można bowiem dziś mówić o greenwashingu, jeśli nie ma jego definicji?
Jak powinna brzmieć definicja greewashingu? Na pewno w jej centrum powinno być wprowadzanie w błąd klienta lub konsumenta odnośnie charakteru produktu finansowego. Ale czy greenwashing jest tylko intencjonalny, zamierzony, czy może być nieświadomy (np. gdy instytucja finansowa w dobrej wierze posługuje się uzyskanymi danymi od spółek, które zafałszowały rzeczywistość)? Czy czym innym jest greenwashing wobec klientów nieprofesjonalnych, a czym innym wobec innych instytucji, które powinny stosować swój profesjonalny osąd? Czy pojęcie greenwashingu, którego nazwa kojarzy się z zagadnieniami środowiska naturalnego, powinno dotyczyć też wprowadzania w błąd w odniesieniu do zagadnień dotyczących społeczeństwa, praw człowieka lub zasad ładu korporacyjnego? Jak zdefiniować greenwashing, by dotyczył on nie tylko stanu obecnego (w jakie aktywa – zrównoważone lub nie – dziś inwestuje fundusz), ale też przyszłego (czy inwestycje funduszu w spółki transformujące się w kierunku niskoemisyjnym osiągną swój cel za kilka lub kilkanaście lat)?
Greenwashing będzie tematem jeszcze wielu dyskusji w najbliższych miesiącach i latach. To dobrze, bo przechodzimy wreszcie od dostrzegania jego pojedynczych przypadków do etapu, w którym regulator zajmuje się tym zjawiskiem i przygotowuje narzędzia – miejmy nadzieję, że skuteczne – do jego zwalczania.


