Większość spółek, które znam, kalkuluje swoje emisje gazów cieplarnianych wykorzystując standardy GHG Protocol. Większość, ale nie wszystkie, bo zauważalna część przedsiębiorstw używa standardów z rodziny ISO 1406X. Tak sytuacja wygląda w Polsce, natomiast w niektórych krajach Unii Europejskiej normy ISO są bardziej popularne.
Mając do dyspozycji dwa sposoby na policzenie czegoś, nie możemy liczyć na pełną porównywalność wyników. GHG Protocol i ISO 1406X są zbliżone, ale istnieje wiele szczegółów, w których się różnią. Znaczenie różnic rośnie, gdy w kolejnych latach spółki, ich partnerzy biznesowi i instytucje finansowe starają się uzyskać coraz dokładniejsze wyniki.
Dlaczego dopiero teraz organizacje tworzące dwa najpopularniejsze na świecie standardy kalkulacji emisji postanowiły połączyć siły i ujednolicić swoje wytyczne (więcej informacji na ten temat możecie znaleźć na stronie GHG Protocol i ISO)? To dość naturalny proces, który po prostu trwa tyle czasu. GHG Protocol wydał przecież pierwszą wersję swojego standardu w 2001 roku, a pierwsze wydanie ISO 14064 zostało opublikowane w 2006 roku. Obie rodziny standardów zdążyły obrosnąć zestawami wytycznych, obie przechodziły też okresowe rewizje. I przede wszystkim były coraz częściej używane przez spółki. Bez tych zmian i doświadczeń z praktycznego stosowania nie można było zebrać wniosków, które pozwoliłyby na ujednolicenie standardów.
Gdy pojawia się nowa dziedzina tematów wymagających zarządzania, trzeba związane z nimi zjawiska jakoś skwantyfikować, policzyć. W przypadku wpływu przedsiębiorstw na zmianę klimatu takim zagadnieniem już w latach 90. były emisje gazów cieplarnianych. Zauważcie, że wiele innych obszarów zagadnień nie jest jeszcze na tym etapie standaryzacji. Jedne z pierwszych praktycznych pomysłów na obliczenie tego, na ile cyrkularna jest prowadzona przez przedsiębiorstwo działalność był zestaw mierników Circulytics opracowany przez Ellen MacArthur Foundation i opublikowany całkiem niedawno, bo w 2021 roku. Do mierzenia cyrkularności jest też co najmniej kilka innych podejść. Gdy pojawia się problem, zwykle wiele organizacji próbuje go rozwiązać. Z czasem okazuje się, które metody są lepsze, tj. bardziej precyzyjne i prostsze do zastosowania.
W końcu dochodzi do etapu, w którym potrzeby biznesowe wymagają pełnej porównywalności i to jest czas na ujednolicenie. Standardy kalkulacji (emisji, cyrkularności, wpływu na bioróżnorodność lub czegokolwiek innego) są tworzone przez organizacje o charakterze publiczno-prywatnym, nie da się ich zadekretować na poziomie rozporządzenia, ustawy lub umowy międzynarodowej. Muszą najpierw wykazać swoją użyteczność, a dopiero później są włączane, bezpośrednio lub pośrednio, do przepisów prawa. W Unii Europejskiej, tworząc standardy ESRS, uznaliśmy równorzędność obu zestawów standardów do liczenia emisji: GHG Protocol i ISO.
Praca nad ujednoliceniem tych dwóch zestawów standardów zajmie kilka lat. Nie znamy jeszcze dokładnego harmonogramu prac. Sądzę jednak, że obie organizacje, dbając o jakość efektów, nie będą się spieszyły. Osobiście mogę tylko pozazdrościć zespołom zaangażowanym w prace, że nie będą pod taką presją polityczną, jak Sustainability Reporting TEG i Board w EFRAG’u.
Czy kiedyś doczekamy się jednego zestawu standardów do sprawozdawczości zrównoważonego rozwoju? Ale takiego naprawdę jednego, tego samego na całym świecie? Może. Ale nie liczyłbym na to wkrótce. W końcu sprawozdawczość finansowa jest o wiele, wiele starsza, a nadal nie mamy jednego zestawu standardów rachunkowości, nie tylko na świecie, ale nawet w samej Unii Europejskiej 😊
P.S. Już pojutrze, w środę 15 października 2025 roku Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych organizuje webinar na temat podsumowania raportowania zrównoważonego rozwoju za 2024 rok. Zapraszam do udziału (bezpłatny dla spółek członkowskich i abonentów SEG), będziemy rozmawiać o tym, jak wyglądał proces raportowania z perspektywy spółki (Polenergia), co o raportach sądzą audytorzy (Grant Thornton) i jakie dane zostały ujawnione w raportach (Notoria).


