W ubiegłym tygodniu (9 marca 2026 roku) miałem okazję rozmawiać na ten i inne tematy podczas webinarium zorganizowanym przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie w ramach prac Grupy Roboczej ds. Społecznej Odpowiedzialności Uczelni. Materiał video ze spotkania na temat aktualnych regulacji w obszarze zrównoważonego rozwoju jest dostępny na platformie YouTube. Zapraszam do obejrzenia całości!
Jaka pomoc dla spółek jest naprawdę wspierająca, a jaka tego wsparcia nie daje?
Zacznijmy od tego, że największą pomocą dla spółek w dostosowaniu do nowych przepisów są dobrze sformułowane przepisy. Jeśli są jasne, przejrzyste, możliwie zwięzłe, zrozumiałe, to łatwo jest je stosować. Jasnych przepisów nie trzeba dodatkowo tłumaczyć. Nie ma potrzeby ich interpretowania i wyjaśniania przez administrację (czy to unijną, czy też krajową) lub sądy.
Jednak dwa czynniki sprawiają, że wiele przepisów jest skomplikowanych i niezrozumiałych:
- Relatywnie prosty i zrozumiały projekt przepisów zaproponowanych przez Komisję Europejską może zostać koszmarnie skomplikowany w wielomiesięcznym procesie negocjacji przez Parlament i Radę. Przykładem może być pierwotny projekt CSDDD i to, co zostało uchwalone w 2024 roku.
- Zbyt mało czasu na opracowanie dobrych projektów przepisów technicznych. Ofiarą takiego pośpiechu padł pierwszy zestaw standardów ESRS: Komisja wymusiła na EFRAG’u dostarczenie kompletu 12 standardów w ciągu 14 miesięcy. Dla porównania takie ciała jak GRI lub Fundacja IFRS opracowują projekt pojedynczego standardu w procesie trwającym często 3-4 lata.
Jeśli przepisy są niejasne, trudne, skomplikowane, zawierają luki lub sprzeczności (wewnętrzne lub w stosunku do innych przepisów), to w miesiącach i latach po ich wydaniu mnożą się ich interpretacje, wyjaśnienia, różne FAQ’i Q&A. Miarą tego, jak skomplikowanym systemem jest unijna Taksonomia, są wydawane przez Komisję Europejską co rok kolejne dziesiątki odpowiedzi na często zadawane pytania. Kontrastem był SIN (Standard Informacji Niefinansowych). Po jego wydaniu jesienią 2017 roku opublikowany został tylko jeden materiał wspierający stosowanie standardu (przykładowy raport Zwykłej Spółki S.A.). Nigdy nie pojawiła się potrzeba odpowiadania na pytania spółek dotyczących tego, jak należy rozumieć poszczególne zapisy SIN’u; standard był po prostu napisany w prosty i zrozumiały sposób.
Czasem można jednak popsuć dobrze opracowane przepisy. Obawiam się, że taki proces już postępuje w przypadku VSME. Sam VSME jest krótki i napisany bardzo prostym językiem. Niestety EFRAG poza cennymi narzędziami uzupełniającymi standard (np. narzędzie umożliwiające bezpłatne tagowanie raportów znacznikami XBRL) zaczął interpretować i rozwijać poszczególne jego zapisy. Powstały już trzy „poradniki wspierające” do ujawnień C2, C3 i C7. Dlaczego rozwijanie takich poradników nie jest dobrym kierunkiem?
- Przede wszystkim system VSME „puchnie”. Każdy, kto chce zrobić dobry raport oparty o ten standard, będzie czuł się zobowiązany do przestudiowania dodatkowych materiałów. A to przecież miał być krótki, prosty standard, łatwy do zastosowania nawet przez najmniejsze spółki!
- Jeśli zapisy poszczególnych ujawnień nie są dostatecznie zrozumiałe (moim zdaniem są), to powinny zostać zmodyfikowane. Publikowanie dodatkowych wyjaśnień „co autor miał na myśli” komplikuje system.
- Jeśli celem wydania poradników było pokazanie przykładów, jak należy zrealizować określone ujawnienia, to można to zostawić rynkowi. Kolejne spółki będą publikowały swoje raporty, jedne słabsze, inne lepsze. Przykłady tych lepszych w naturalny sposób uzyskają popularność i rozpoczynające raportowanie spółki będą się na nich wzorować.
- Jeśli opublikowano wyjaśnienia dla trzech ujawnień, to u czytelników może pojawić się oczekiwanie, że pozostałych ujawnień też nie należy rozumieć dosłownie, tylko czekać na wydanie poradników od nich.
Jaka z kolei pomoc byłaby naprawdę przydatna spółkom w dostosowaniu się do nowych przepisów? Taka, która służy ograniczeniu kosztu wdrożenia, na przykład:
- Wyzwaniem dla spółek jest kalkulacja emisji GHG, do czego potrzeba zgromadzenia odpowiednich wskaźników emisyjności. Wskaźniki te są zebrane w rozproszonych bazach, z których część jest bezpłatna, ale część wymaga ponoszenia całkiem sporych kosztów. Instytucje publiczne (najlepiej na poziomie UE) powinny zgromadzić, udostępnić bezpłatnie i aktualizować bazę wszystkich niezbędnych wskaźników. To oszczędzi zauważalne koszty na poziomie pojedynczej spółki i ogromne koszty w skali całej gospodarki oraz pozwoli na oszczędność czasu.
- Bezpłatne narzędzie do tagowania raportów znacznikami XBRL. Powstało ono dla raportów opartych o VSME, a powinno też powstać dla raportów opartych o ESRS. Spółki powinny móc w minimalnym zakresie spełnić wymogi zawarte w przepisach bez konieczności zakupu komercyjnych narzędzi.
- Wzorcowe zapisy kontraktowe do umów umożliwiające wdrażanie procesów należytej staranności w relacjach z partnerami biznesowymi. Każde przedsiębiorstwo będzie odpowiednio zmieniało stosowane przez siebie umowy, ale o wiele łatwiej byłoby, gdyby powstały i zostały udostępnione wzorce, które można w prosty sposób zastosować.
- Publikacja wskaźników efektywności energetycznej budynków, na których spółki mogą opierać swoją ocenę zgodności z Taksonomią określonych rodzajów działalności. Takie wskaźniki od kilku lat ogłasza Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Dzięki Justyno za zgłoszenie do MRiT propozycji udoskonaleń do tej publikacji, które zostały niedawno wdrożone 😊
Opracowanie takich narzędzi i mechanizmów wsparcia jest oczywiście trudniejsze niż napisanie kolejnego poradnika. Ale to one stanowiłyby rzeczywiste wsparcie dla spółek. Mam nadzieję, że administracja publiczna, zarówno na poziomie unijnym, jak i polskim, będzie w coraz większym stopniu tworzyła takie naprawdę użyteczne rozwiązania 😊