Problem wynika częściowo z różnicy znaczeń w języku polskim i angielskim. Polski „wpływ” jest niemal nierozerwalnie związany z pojęciem „mieć wpływ”, które oznacza bezpośrednie oddziaływanie lub możliwość oddziaływania na coś. Tymczasem w j. angielskim, w szczególności w kontekście należytej staranności, „impact” może istnieć, nawet jeśli nie wywieramy bezpośredniego oddziaływania. Wpływ to zjawisko, które występuje i z którym możemy, ale nie musimy, być powiązani poprzez relacje biznesowe w ramach naszego łańcucha wartości.
Warto spojrzeć na Wytyczne ONZ dot. Biznesu i Praw Człowieka, a konkretnie na zasadę 13, w szczególności pkt b).
„13. Odpowiedzialność za poszanowanie praw człowieka wymaga, by przedsiębiorstwa:
(a) unikały powodowania lub przyczyniania się do negatywnego wpływu na prawa człowieka przez swoją działalnością (sic) oraz podjęły działania naprawcze, gdy takowe zaistnieją,
(b) podejmowały działania mające na celu zapobieżenie negatywnemu wpływowi na prawa człowieka powiązanemu bezpośrednio z ich działalnością, produktami lub usługami poprzez ich relacje biznesowe lub łagodziły taki wpływ, nawet jeśli one same nie przyczyniły się do niego.”
Negatywny wpływ może więc istnieć, jeśli jesteśmy z nim powiązani poprzez relacje biznesowe w łańcuchu wartości, nawet jeśli sami jako przedsiębiorstwo nie przyczyniliśmy się do jego powstania.
Zwykle w takim przypadku pojawia się pytanie: Ale jak to? Dlaczego mam być odpowiedzialny za coś, do czego się nie przyczyniłem? Mówimy jednak o odpowiedzialności za poszanowanie praw człowieka w ramach należytej staranności.
Jak to działa w praktyce? Posłużę się bliskim mi przykładem, bo dotyczącym działalności MATERIALITY.
W MATERIALITY do pracy używamy komputerów i telefonów. Są to sprzęty elektroniczne, a do produkcji tej elektroniki używane są komponenty wykonywane m.in. z minerałów konfliktowych (np. cyna), czyli takich, które są wydobywane często w strefach konfliktu, z czym są związane negatywne wpływy na prawa człowieka. MATERIALITY jest więc powiązane biznesowo poprzez łańcuch wartości z tymi negatywnymi wpływami na prawa człowieka. Nie ma żadnego znaczenia, że pomiędzy MATERIALITY a podmiotem prowadzącym kopalnię cyny w Mjanmie lub Indonezji jest pewnie 20, 30, a może nawet 50 etapów łańcucha wartości – powiązanie biznesowe jest. Nie ma znaczenia, że w MATERIALITY używamy zaledwie około trzydziestu komputerów i podobną liczbę telefonów, podczas gdy w dużych spółkach używa się setek lub tysięcy, a w wielkich koncernach wielonarodowych dziesiątek lub setek tysięcy komputerów – MATERIALITY ma powiązanie biznesowe przez łańcuch wartości z tym konkretnym negatywnym wpływem.
Natomiast prowadząc badanie istotności musimy priorytetyzować negatywne wpływy i skupiać się na tych najpoważniejszych. Powinniśmy więc przeprowadzić analizę ryzyka i w jej ramach brać pod uwagę m.in. to, na ile jesteśmy w stanie oddziaływać na ten wpływ:
- Czy jesteśmy w stanie zrezygnować z używania komputerów i telefonów w MATERIALITY? Nie, są nam niezbędne do prowadzenia działalności operacyjnej.
- Czy możemy skontaktować się z naszym dostawcą komputerów i telefonów, żeby poprzez niego wywrzeć wpływ na kopalnie cyny? Możemy, ale siła zakupowa MATERIALITY jest niewielka, nie zmusimy Apple do podpisania naszego kodeksu postępowania dla dostawców albo do poddania się naszemu audytowi, albo do wdrożenia określonych działań w stosunku do dostawców Apple. Natomiast czytamy, co Apple pisze na temat tego, z jakich materiałów produkowane są ich sprzęty i widzimy, że jest to trochę lepsze i bardziej staranne niż średnio na rynku. Nie jest idealnie, ale coś robią. Np. z każdym rokiem zwiększają udział surowców z recyklingu, co powoduje, że używają w komponentach mniej cyny pochodzącej z kopalni w strefach konfliktu.
- Co jeszcze możemy zrobić? Dbamy o jakość naszych sprzętów, o ich właściwe użytkowanie (mamy takie zasady w wewnętrznych regulacjach dla pracowników), żeby służyły jak najdłużej i żeby w razie awarii były naprawiane (a nie wymieniane na nowe). Dzięki temu też, na miarę naszych możliwości, przyczyniamy się do ograniczenia popytu na nowo wydobywaną cynę. No i jest to korzystne biznesowo, bo koszty naprawy są mniejsze niż zakupu nowych komputerów i telefonów.
W efekcie takiej analizy uznajemy, że istnieje negatywny wpływ na prawa człowieka związany z wykorzystywaniem przez MATERIALITY sprzętu elektronicznego wyprodukowanego z użyciem surowca wydobywanego ze szkodą dla praw człowieka, ale jednocześnie oceniamy, że ten wpływ jest nieistotny. I jednocześnie nie zaprzestaniemy działań, które już prowadzimy (opisanych w drugim i trzecim punkcie powyżej). Nie robimy tego wszystkiego dlatego, że zobowiązują nas do tego jakiekolwiek przepisy prawa polskiego lub unijnego lub że grożą nam jakieś sankcje. Robimy to z uwagi na należytą staranność w stosunku do praw człowieka i dlatego, że jest to spójne z naszym modelem biznesowym.
Gdy podczas analizy różnych wpływów na jednym z początkowych etapów badania istotności natkniecie się na tego typu „wpływy, na które nie macie wpływu”, nie znajdziecie ani w ESRS-ach, ani w innych standardach i wytycznych żadnych jednoznacznych, zero-jedynkowych rozstrzygnięć. Nie da się ich stworzyć, bo liczba kombinacji spółek i okoliczności, w których funkcjonują, jest ogromna. Warto w tej sytuacji zadać sobie kilka pytań, np. takich:
- Czy moja spółka jest powiązana z tym wpływem poprzez relacje biznesowe w łańcuchu wartości?
- Czy mogę tak zmienić mój sposób działania, żeby tego powiązania nie było? Jak musiałby się zmienić mój model biznesowy, żebym nie korzystał z produktów lub usług powiązanych z tym negatywnym wpływem?
- Czy mogę bezpośrednio lub pośrednio oddziaływać na ten wpływ, żeby on uległ zmniejszeniu lub likwidacji? Jeśli moja siła oddziaływania jest zbyt mała, to czy mogę coś zrobić we współpracy z innymi spółkami w mojej branży lub moim regionie, a może z pomocą innych organizacji, które zajmują się tego typu wpływami?
- Jak te rozważane działania wiążą się z innymi obszarami działalności mojej firmy? Które z tych działań mogą jednocześnie przyczyniać się do obniżenia kosztów działania albo byłyby neutralne finansowo?
I warto przy tym być upartym. Na większość powyższych pytań pierwsze odpowiedzi będą brzmiały „nie da się”, „nic nie możemy zmienić”, „wszyscy tak robią”, „to się na pewno nie będzie opłacać”. To dlatego, że najłatwiej jest działać tak, jak dotychczas. Zmiana jest niewygodna. Drążmy, zadawajmy pytania, próbujmy, podpatrujmy, jak inni to robią. Zawsze się da 😊
P.S. (1) W MATERIALITY trwa rekrutacja na stanowisko Senior Sustainability Specialist. Jeśli Wy lub ktoś, kogo znacie, poszukuje kierunku dalszego rozwoju w zakresie sustainability, chce zajmować się ciekawymi tematami i pracować w świetnym zespole, to zapraszam serdecznie 😊 Ogłoszenie jest dostępne pod tym adresem, a rekrutacja trwa do 2 października 2025 r.
P.S. (2) Dziś jest ostatni dzień, żeby zgłosić uwagi w ramach prowadzonych przez EFRAG publicznych konsultacji projektów uproszczonych standardów ESRS. Zachęcam Was do udziału! Wszystkie informacje o tym, jak to zrobić znajdziecie na stronie EFRAG z projektami nowych standardów i w moim poście z 11 sierpnia 2025 r.


