Wiele spółek chce zrobić coś dobrego dla bioróżnorodności i ekosystemów, nawet jeśli nie wywierają one wprost negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Można na przykład zrobić coś dobrego dla pszczół. Wszyscy przecież wiemy, że od owadów zapylaczy zależy produkcja żywności, poza tym większości ludziom pszczółki kojarzą się dobrze, a na dodatek robią pyszny miód.
Z pomocą (czyli ze wspomnianym prostym rozwiązaniem) przychodzi brytyjska firma Green&Blue. Wymyśliła ona Bee Bricks, cegły z kanalikami, które służą za schronienie dla samotnych pszczół. Bee Brick wygląda tak:

Bee Brick, źródło: https://www.greenandblue.co.uk/products/bee-brick?variant=23699878674532
Jest to po prostu cegła standardowych rozmiarów, w której są różnej średnicy kanaliki. W nich mogą gniazdować dzikie pszczoły różnych gatunków. Bee Brick wystarczy wmurować pomiędzy innymi cegłami w ścianie budynku. Jest całkowicie bezobsługowa, nic z nią później nie trzeba robić. Doskonałe rozwiązanie, jeśli chcemy choć trochę wspierać lokalną bioróżnorodność!
Doskonałe, prawda? Prawda?
No tak, tylko że najpowszechniejsze gatunki dzikich pszczół, dla których Bee Brick jest stworzona, gnieżdżą się w otworach o głębokości ok. 15 cm. Pszczoły te składają jaja z samicami w głębi otworu, gdzie są one najlepiej chronione przez drapieżnikami i pasożytami, a przy wejściu do otworu składane są jaja, z których wyklują się samce. W naturalnych warunkach z jednego otworu w kolejnym pokoleniu wyłoni się kilkanaście samic i kilka samców. To najlepsze proporcje dla zachowania i rozwoju gatunku. Tymczasem kanaliki w Bee Brick mają tylko 7 cm. Są za płytkie. W efekcie w populacji zaczynają dominować samce. Płytsze otwory to też większe narażenie potomstwa na zagrożenia ze strony wspomnianych drapieżników i pasożytów.
Pszczoły potrzebują też urządzić się w swoim nowym mieszkaniu – przecież nikt nie chciałby na stałe mieszkać i wychowywać dzieci w lokalu w standardzie deweloperskim bez mebli 😉 Żeby móc wykorzystać kanaliki pszczoły potrzebują w pobliżu błota, gliny, piasku i włókien niektórych roślin. Czy to wszystko znajdzie się w bezpośredniej okolicy budynku, w którym cegła została wmurowana?
Jest jeszcze kwestia lokalizacji. Jeśli Bee Brick znajdzie się na nieodpowiedniej wysokości, zbyt wysoko lub zbyt nisko, pszczoły się do niej nie wprowadzą. Powinna być ona też na ścianie południowej lub południowo-wschodniej i to w miejscu, które nie jest zacienione. Trzeba więc z rozmysłem zaplanować ulokowanie cegieł już na etapie projektowania budynku i jego budowy.
No i wreszcie pszczoły muszą coś jeść. Bee Bricks mogą być wmurowywane w nowych inwestycjach, a ich otoczenie jest zwykle bardzo uporządkowane. Wokół nowych budynków zwykle widzimy krótko przystrzyżone trawniki i ewentualnie kilka krzewów. Pszczoły tymczasem potrzebują zróżnicowanych nasadzeń roślin rodzimych, które zapewnią odpowiednią ilość pyłku i nektaru.
Uniwersytet Exeter przeprowadził badanie, z którego wynika, że po dwóch latach od instalacji w Bee Bricks zamieszkanych było ok. 3% kanalików. Co ciekawe, w większości lokalizacji nie był zamieszkany ani jeden otworek, natomiast w nielicznych (najprawdopodobniej dobrze umiejscowionych) lokalizacjach zamieszkane było wiele kanalików. W badaniu obserwowano 275 cegieł (w każdej 19 otworków), których koszt łącznie wynosił ok. 42 tys. zł. To całkiem pokaźna kwota, żeby stworzyć domki dla ok. 150 pszczół.
Czy to znaczy, że proste rozwiązane, jakim są Bee Bricks, jest złe? Ależ skąd! To genialne rozwiązanie. Wymaga tylko dopracowania. I wymaga zastanowienia się, jak je wdrożyć. Wymaga specjalistycznej wiedzy, rozważenia niuansów, analizy kontekstu, dobrego zaplanowania. Tak jest właśnie z większością „prostych” rozwiązań w obszarze sustainability. Na pierwszy rzut oka wydają się proste, a w praktyce okazuje się, że ich skuteczne zastosowanie wymaga specjalistycznej wiedzy. To zresztą nic dziwnego, bo zrównoważony rozwój to domena myślenia systemowego 😊
P.S. Żeby nikt nie pomyślał, że aspiruję do bycia ekspertem od biologii pszczół, inspirację do dzisiejszego newslettera zaczerpnąłem z wpisu na blogu Apicultural 😉