Chodzi oczywiście o tzw. mixed approach, o którym pisałem już dwukrotnie: w czerwcu i w lipcu. Zacytuję w całości proponowany przepis zawarty w ESRS-40a 1 (ta dziwna nazwa, ESRS-40a, pochodzi od artykułu 40a w dyrektywie o rachunkowości, która zawiera obowiązek sprawozdawczy obejmujący duże koncerny pozaeuropejskie prowadzące na terenie UE biznes o odpowiednio dużej skali):
„Pkt 28 (…) w odniesieniu do wpływów innych niż wpływy związane z klimatem jednostka może ograniczyć przekazywane informacje do:
(a) wpływów wynikających z produktów i usług, które zostały lub można racjonalnie założyć, że zostaną sprzedane lub dostarczone na rynku UE, w tym przez strony trzecie (podmioty łańcucha wartości na niższym szczeblu, takie jak dystrybutorzy i handlowcy); oraz
(b) wpływów działalności jednostki w Unii Europejskiej, o ile nie zostały już ujęte w pkt 28 lit. a),
określanych łącznie jako wpływy jednostki związane z UE.”
Co to w praktyce oznacza? Wyobraźcie sobie pozaeuropejski koncern, który w jakimś kraju poza UE ma fabrykę. Wytwarzane w niej produkty są sprzedawane później do Unii i do innych krajów. Przyjmijmy, że jest to kraj, w którym są relatywnie niskie standardy dotyczące praw pracowniczych i ochrony środowiska. Tak spółka mogłaby twierdzić w raporcie, że produkty, które później trafiają do Unii, są wytwarzane w dni powszednie w godzinach 9-17 na liniach produkcyjnych obsługiwanych przez legalnie zatrudnionych pracowników, którym wypłacane jest adekwatne wynagrodzenie i których wszystkie prawa pracownicze są przestrzegane. A w godzinach nocnych obsługujący linie pracownicy o niejasnym statusie prawnym, których prawa pracownicze nie są przestrzegane, wytwarzają wyłącznie produkty sprzedawane do krajów trzecich. Zanieczyszczenia emitowane przez fabrykę też oczywiście dotyczyłyby wyłącznie produktów trafiających do krajów pozaeuropejskich. Informacje o negatywnych wpływach w ogóle nie pojawią się w raporcie spółki!
Mixed approach to rozwiązanie, które całkowicie likwiduje równowagę pomiędzy raportowaniem spółek europejskich i pozaeuropejskich. A przecież wprowadzenie art. 40a właśnie tej równowadze miało służyć. Skoro europejskie spółki mają w przejrzysty sposób raportować o swoich wpływach na ludzi i środowisko, to niech ich pozaeuropejscy konkurenci będą zobowiązani do tego samego poziomu transparentności. Taki był cel wprowadzenia przepisu przez Parlament i Radę podczas negocjacji dyrektywy CSRD.
Koncepcji mixed approach nie wymyślił EFRAG; została ona zaproponowana przez Komisję Europejską. Wielu członków SR TEG i SR Board było jej przeciwnych. Niestety mixed approach znalazł się w dokumencie, którego konsultacje trwają do 31 października. To ostatnia chwila, żeby się sprzeciwić tej próbie faworyzowania przedsiębiorstw spoza UE.
Podsumowując:
- Komu szkodzi mixed approach? Wszystkim europejskim spółkom, zarówno raportującym obowiązkowo, jak i dobrowolnie.
- Komu pomaga mixed approach? Pozaeuropejskim konkurentom naszych przedsiębiorstw, a w największym stopniu tym, które naprawdę mają coś do ukrycia.
Co w takim razie możecie zrobić? Przede wszystkim wziąć udział w konsultacjach projektu standardu ESRS-40a, które są dostępne na stronie EFRAG. W MATERIALITY już przygotowaliśmy i udzieliliśmy odpowiedzi, możecie ją znaleźć pod tym adresem. A potem napiszcie lub zadzwońcie do organizacji, w której jest zrzeszona Wasza spółka: SEG, BCC, KIG lub jakakolwiek izba lub stowarzyszenie, do których należycie, zwróćcie uwagę na problem i apelujcie o zabranie głosu.
Tytuł dzisiejszego newslettera brzmi alarmująco, ale nadałem go świadomie. Nie wierzę, że pomysł na mixed approach mógł powstać w Europie. Wierzę natomiast, że silny głos polskiego i europejskiego biznesu ma szansę przywrócić równe i uczciwe warunki konkurowania na rynku 😊